Bywa gloryfikowany i jednocześnie potępiany. Niektórzy rozpatrują go w kategoriach zalet, inni postrzegają jako skazę, która w znacznym stopniu utrudnia codziennie funkcjonowanie. Ma więc swoich sprzymierzeńców, jak i krytyków.
Perfekcjonizm, bo o nim mowa, wciąż budzi skrajne emocje. Opinie są różne. Kto jednak ma rację? Odpowiadam, jak na psychologa przystało: to zależy.

Zanim rozstrzygniemy ten trwający od stuleci spór, warto zdefiniować pojęcie perfekcjonizmu. W rozumieniu potocznym perfekcjonizm to po prostu dążenie do osiągnięcia doskonałości w danym obszarze, czynności, czy dziedzinie.
Psychologia nieco rozszerza tę definicję. Perfekcjonizm traktuje jako tendencję do nakładania na siebie (lub innych) zbyt wysokich oczekiwań czy standardów, często niemożliwych do zrealizowania. Cechą perfekcjonizmu jest więc nadmierny krytycyzm wobec efektów działania. W końcu zawsze można było zrobić coś lepiej. W efekcie perfekcjonista nigdy nie osiąga stanu zadowolenia, a jego reakcja na niespełnione oczekiwania bywa nieadekwatna – grzęźnie w poczuciu winy, wstydu lub porażki.
Trudno jednoznacznie zweryfikować jego przyczynę – źródeł może być bowiem wiele. Rolę odgrywają zarówno czynniki społeczne, takie jak potrzeba spełniania narzuconych nam norm, przekazy kulturowe („Musisz być najlepszy!”), popularny ostatnio kult produktywności i efektywności czy nieustanna ekspozycja na obserwowanie cudzych sukcesów (a rzadko porażek). Nierealistyczne obrazy pokazywane w social mediach i związana z nimi kultura porównań przyczyniają się do wykształcenia czasem nawet utopijnych standardów. Zapominamy, że twórcy dokonują selekcji udostępnianych przez siebie treści. Idealne z pozoru życie innych to często fikcja.
Istotną rolę w rozwoju perfekcjonizmu ma również wychowanie i kontekst środowiskowy. Perfekcjonistyczny wzorzec myślenia może pojawiać się u dzieci wobec których stawiano bardzo wysokie oczekiwania i chwalono je wyłącznie za osiągnięcia, a nie za samą próbę, odwagę, czy wysiłek. Krytycyzm rodziców ma więc ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju tej cechy. Otoczenie, które stale nas porównuje, wskazuje nasze słabości i podkreśla przewagę innych, wpływa na nasze postrzeganie samego siebie. W efekcie czujemy się niewystarczający, wątpimy w jakość swoich działań, a każdy błąd postrzegamy w kategoriach katastrofy.
A teraz chwila dla autorefleksji! Masz do zrobienia jakąś ważną dla Ciebie rzecz. Patrzysz na ten ostatni już do odhaczenia punkt na liście dzisiejszych zadań, co chwila dajesz sobie jeszcze 15 minut, finalnie doznajesz paraliżu wykonawczego i nie możesz nawet rozpocząć. Z jednej strony chcesz porzucić myśl o realizacji, przełożyć to na jutro, ale nieodhaczona w pełni lista zadań nie brzmi dobrze. Dlaczego więc nie możesz się za to zabrać, skoro tak bardzo chcesz? A może obawiasz się, że wyjdzie nieidealnie, nie tak, jak powinno. Zazwyczaj zużywasz tak wiele czasu, by dopracować szczegóły, poprawiasz w nieskończoność, próbujesz za wszelką cenę dążyć do perfekcji. Brzmi znajomo?

Cecha pożądana na rozmowach rekrutacyjnych, choć często celowo przedstawiana w kategoriach wady, to właśnie perfekcjonizm. Z jednej strony przydatny, szczególnie w oczach pracodawców, z drugiej bywa autodestrukcyjny. Jak więc go skategoryzować? Jako wadę czy zaletę?
A może prawda leży gdzieś pośrodku? Perfekcjonizm ma różne oblicza i tak naprawdę to zależy, z jakiego punktu widzenia na niego patrzymy. Model perfekcjonizmu przedstawiony przez badaczy, takich jak Paul Hewitt i Gordon Flett, uwzględnia istnienie trzech jego wymiarów:

W niektórych obszarach bądź sytuacjach perfekcjonizm napędza nas i motywuje do działania. Dzięki niemu stawiamy sobie wysoko poprzeczkę i podejmujemy wyzwania, nie zapominając przy tym o jakości, ale też… elastyczności w obliczu napotykanych problemów. Błąd to informacja, nie wyrok.
Ten zdrowy, tzw. adaptacyjny perfekcjonizm, pozwala nam osiągać cele, a w efekcie przynosi satysfakcję. Chociażby niektóre zawody (branża lotnicza, medyczna czy architektura) wymagają nie lada precyzji. Skrupulatność i dokładność stanowią tu ogromny atut. Trudno byłoby więc przedstawiać perfekcjonizm wyłącznie w kategoriach skazy. Jeśli lęk nie stanowi głównego napędu perfekcjonizmu, może on być prawdziwym walorem.
Kiedy jednak perfekcjonizm bywa destruktywny?
Nierealne, nieosiągalne ideały, czyli częste podążanie za czymś niemożliwym. Perfekcjonizm dezadaptacyjny to nie konstruktywne dążenie do perfekcji, a przepis na autodestrukcję. Obawiamy się oceny, jesteśmy wrażliwi na krytykę, nie chcemy się skompromitować, próbujemy więc dopiąć wszystko na ostatni guzik, by uniknąć tych negatywnych doświadczeń. Być może przez chwilę odczuwamy ulgę. Jednak lęk zazwyczaj nie próżnuje i wraca w błyskawicznym tempie. Frustracja rośnie, a wraz z nią napięcie. Wpadamy w błędne koło.
Próbujemy sprostać często wyimaginowanym oczekiwaniom. Takie działanie oddziałuje na nasze poczucie własnej wartości. Sukces przestaje smakować radością i zadowoleniem z siebie. Zawsze dopatrujemy się zaś niedoskonałości. Chroniczne niezadowolenie z życia to jeden z najmniej destruktywnych efektów perfekcjonizmu. Czasem pojawia się prokrastynacja. Wskutek odczuwanego napięcia, doświadczamy tzw. paraliżu wykonawczego. Perfekcjonizm bywa też kosztowny w relacjach. Gdy wysokie standardy kierujemy nie tylko na siebie, ale i na innych, stajemy się trudnymi partnerami, rodzicami, współpracownikami. Oczekiwania, które nie są komunikowane wprost, a jedynie odczuwane jako ciągłe niezadowolenie, potrafią stopniowo niszczyć nawet dobre relacje. Co więcej, efektem często są zaburzenia lękowe, depresyjne, zaburzenia odżywiania czy wypalenie zawodowe.
Tu warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czy potrafię racjonalnie zarządzać swoim perfekcjonizmem? Czy dopuszczam do siebie potencjalne błędy i porażki i czy mam w sobie elastyczność w obliczu trudności? Czy może obawiam się konsekwencji bycia niewystarczającym, ulegam presji społecznej lub stawiam sobie nierealne cele?
Dobra wiadomość jest taka, że z perfekcjonizmem da się pracować, jak z każdym wzorcem myślenia. Grunt to zauważyć problem i wdrożyć odpowiednie strategie radzenia sobie lub sięgnąć po wykwalifikowaną pomoc.
Czasami to ekspozycja na lęk bywa najskuteczniejszym „lekiem” – eksperymentuj więc z niedoskonałością. Stawiaj małe kroki. Nie sprawdzaj każdego maila po trzy razy, a czasem po prostu wyślij bez uprzedniej weryfikacji (oczywiście, jeśli nie jest to mail, który zaważy na Twojej przyszłości w pracy). Testuj zostawianie drobnych niedociągnięć, czy niedoskonałości. Oddaj ten projekt, zanim poczujesz, że jest w pełni gotowy. Nie oszukujmy się, to poczucie często nigdy nie nadejdzie.
Zanim po raz piąty zaczniesz poprawiać artykuł na bloga, zadaj sobie pytanie: „Czy to, co zrobiłem jest wystarczająco dobre?” zamiast: „Czy jest idealne?”. Bądź dla siebie łagodny i wyrozumiały. Każdy z nas popełnia błędy. Potraktuj więc siebie z otuchą, jaką otoczyłbyś bliską osobę w takiej sytuacji. Uznanie, że wadliwość to nieodzowny element bycia człowiekiem, jest ważne. Świat się nie zawali, a lęk z czasem zacznie nieco odpuszczać.
Jeśli trudno Ci samodzielnie podjąć kroki w kierunku zmiany, skorzystaj ze wsparcia psychologicznego. Pomocna może okazać się psychoterapia online. Specjalista pomoże Ci zrozumieć źródło tego wzorca, ale również zaproponuje konkretne narzędzia i strategie, które mogą Ci pomóc w pracy nad zachowaniami perfekcjonistycznymi.
Ciężko skategoryzować perfekcjonizm jako jednoznacznie dobry lub zły. Jeśli się pojawia, może być tzw. lustrem pobudek Twoich działań. Czym są podszyte – zdrowymi, kontrolowanymi ambicjami czy obawą przed oceną? A może poczuciem wstydu w zupełnie innym obszarze, niż tam gdzie przejawiasz tendencję do perfekcjonizmu?
Jeśli czujesz, że perfekcjonizm coraz częściej działa przeciwko Tobie, to znak, że warto przyjrzeć się temu bliżej. Specjaliści Psychoterapii w Równowadze chętnie Ci w tym potowarzyszą.

